• Wpisów:712
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 00:37
  • Licznik odwiedzin:14 306 / 3615 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
zapomnialam napisac, ze bylam wczoraj na baletach, ale jakas taka troche lipa byla, nikogo nie wyrwalam:> nie wiem, ostatnio ci faceci w ogole nie zwracaja na mnie uwagi, co sie dzieje??
nie wiem tez co dzis robic. zajechana jestem, to po pierwsze, a po drugie nie wiadomo czy bedzie gdzie isc.... ale w domu tez siedziec nie chce, z doswiadczenia wiem, ze sobotnie wieczory spedzone samotnie w domu, nie koncza sie dobrze. na bank dostane jakiegos dola, zalamie sie moim bezsensem zycia;] itp
no ale nie wiem co robic, k poszla ze kimnac, ale tez nic nie wymysli... lipa
 

 
napisalam wczoraj do k bo byl dostepny, taka o sobie, glupia romowa, pozniej przestal odpisywac to po jakims czasie napisalam ze ok ide farbowac wlosy (naprawde szlam) i ze juz nie przeszkadzam.. odpisal ze sory, ze nie pisal ale jest w pracy i musi cos tam robic, no niewazne.
a dzisiaj sam do mnie napisal, znowu jakas glupia gadka, a pozniej tez nagle przestal pisac, no i zniknal z gg, tez juz nie napisalam, bo po co.
najgorsze to, ze wchodze ciagle na nk, dzisiaj np patrze, i co widze? napisal jej pare komentarzy... sa razem i sa szczesliwi... ile bym dala zeby byc na jej miejscu boze po co ja sobie robie jakies zludne nadzieje, mysle ze jak on do mnie napisze to juz jest zajebiscie i ze to cos znaczy;]
tak naprawde nic nie znaczy, a napisal bo pewnie mu sie nudzilo... dlaczego nie moe byc moj
codziennie tam wchodze z nadzieja ze np nie bedzie zaadnych komentarzy na ich profilach, ze zobacze jakis znak, ktory bedzie swiadczyl o tym ze juz nie sa razem, ale nic sie nie zmienia
to doprowadza mnie do szalu, wiem ze nie powinnam tam wchodzic, no ale kurwa nie moge sie powtrzymac...
 

 
i juz po pracy, juz, raczej chyba dopiero;]
leb mnie boli cos, nie wiem dlaczego. jutro weekend juz sie zaczna, i uwaga bo nawet "dla mnie";] mam teraz wolne. ale nie wiem co jutro robic, leiej nie pic, bo chce byc w sobote w dobrej formie, bo chce isc na bale, ale nie wiem cz wytrzymam jutro bez alkoholu, siedzac w domu wieczorem;] xD
 

 
fuck, niby tylko 2 dni do weekendu ale jednak to kupa czasu, jutro jeszcze druga zmiana, gnicie caly dzien w tym pierdolonym sklepie, zal po calosci.
w ogole pawel dzis sie cos rozpisywal do mnie:>:>
troche odpisywalam, troche go olalam, a co mi tam chyba zaczne wszystko olewac i wszystkich, moze to wyjdzie mi na dobre?
kurde, ale tak szczerze to sie wkurwilam
o tego tipsa
na dorobienie nie chce mi sie ustawiac po 1 tipsa ale w takim stanie to dlugo go nie ponosze;]
(idiotka - o tipsa afere robie, dobrze ze sie nie poplakalam;] )
no nic, dosc pierdolenia, ide spaaaaaaaććć!
 

 
trza isc spac bo znowu zatyrana jest strasznie.
mam na wszystko wyjebane, chce sie po prostu wyspac, teraz weekend bedzie caly wolny od pracy. chce na bale! i to ostro, poszalec, tanczyc do 7 rano, az mi zaczna odpadac nogi a obcasy zaczna sie wyginac!;];d bansowac chce!!!!!!!

PS; tipsa zlamalam se
chujowo sie zlamal przy samym paznokci, ale spoko, skleilam kropelka, moja inteligencja wprost ze mnie paruje;d hihihi;*** idem spac;*
 

 
ledwo patrze na juz na oczy, jestem zajechana i niewyspana, nie spalam dzisiaj w nocy nawet godziny, nie moglam zasnac...
dzis pewnie tez nie bede mogla.
 

 
chuj!!!!!!!!! juz nie mam nawet co pisac do niego... sprawa przegrana - wrocili do siebie...
wlasciwie to na co ja w ogole liczylam!!!!!!!
zreszta sama nie wykazalam zadnej inicjtywy, i co teraz mam wielce pretensje ze co, ze nie zaczal mnie blagac?;] moglam kurwa jednak cos napisac, skoro czekalam to niestety , lipa wyszla, nie ryzykujesz nie zyjesz!!!!!!!!!!!!!!! fuck...
ale tak czy siak:
mam ochote zabic te suke, nienawidze jej;]



i siebie przy okazji tez;]






KURWA NO ALE SKAD WE MNIE TYLE GLUPOTY??!!??;]
 

 
bylam pierw na piwie z K a pozniej na tipsach, jak wracalam to zmarzlam tak cholernie ze masakra... wlosow nie umylam dzis bo nie zdazylam, a mam juz tluste, heh;] bede musiala jutro wczesniej wstac i umyc przed praca, na szczescie mam druga zmiane.
w ogole patrze w to lustro i wygladam jakos fatalnie:> chyba zajechana zyciem jestem;];d
a tak swoja droga to ciekawa jestem czy tamten idiota jeszcze sie odezwie? byl ostatnio na gg ale nie napisal, chociaz stalam sie dostepna;] specjalnie dla niego, normalnie zawsze jestem na niewidoku, ale jak widze ze on jest na gg to nie moge sie powstrzymac:>
nie wiem moze on nie bedzie juz do mnie pisal, moze teraz czeka az ja napisze? w sumie napisal juz 2 razy, a ja bylam dosc ąkła... ale z drugiej strony to nie mam zamiaru napisac jakos pierwsza;] ani w ogole wykazywac jakiegokolwiek zainteresowania jego osoba, czemu? odpowiedz prosta, bo boje sie ze pomysli sobie ze sie nim interesuje, a tak nie moze byc!!!
dobra ide spac bo pierdole glupoty juz;] dobranoccccccc;>
 

 
mam dla siebie jedno pocieszenie na ten temat, ze nie tylko ja jestem taka glupia, bo jego byla, (ta wczesniejsza) pisze do niego na nk
widze po niej ze tez by chciala do niego wrocic;>
troche błąd, ja nie pisalam, tylko czekalam, dlatego zeby nie pokazywac ze ejszcze o nim pamietam... ona pokazuje, w zasadzie to nie wiem czy oni maja ze oba kontakt?
na nk wiem ze jej nie odpisuje, ale moga przeciez jeszcze gadac na gg, miec do siebie nr i pisac smsy. moga sie tez widywac chocby przez prztpadek, w koncu mieszkaja na tej samej dzielnicy;]


strasznie dzisiaj sie rozkrecilam i znow sie nad soba uzalalam, ale gdies to musialam kurwa wyrzucic, taki beznadziejny weekend ze masakra. Piatek, sobota, dzis niedziela, tyle dni wolnego od pracy, a ja to wszystko przesiedzialam w domu, sama, nudzac sie cholernie.
podczas takiego wlasnie czasu najardziej odczuwa sie samotnosc i to, ze nie mam nikogo kto chcialby poswiecic dla mnie swoj czas....
przykre;]
a najgorsze jest to, ze spalam dzis do 18.30, no i teraz jak wiadomo, nie chce mi sie spac, nie wiadomo w ogole o ktorej mi sie zechce;] wiec znowu bede gnic tu sama, uzalac sie nad soba i dobijac... dorze chociaz, ze tu moge cos napisac, troche mi teraz lepiej, bo wczensiej dostalam takiego doła ze masakra. teraz troche lepiej, ale i tak jest beznadziejnie...
  • awatar Gość: mi czasami az glupio pisac tu na pingerze. glupio i wstyd uzalac sie nad soba. ale gdzies trzeba. niby sie zakochuje, niby zerwałam ze swoim chlopakiem po 7latach i jestem czysta.a ciagle ciagnie sie za mna smród bylego związku i plotki, strach przed nowym. strach przed niezaakceptowaniem i zaufaniem, kiedy on nie pisze wariuję ale nie napisze pierwsza. caly czas szukam i knuje , czytam z gestu rak i mimiki twarzy. popadam ze skrajnosci w skrajnosc.nie potrafie skupic sie na nauce ani niczym konkretnym. ciagle gapie sie na telefon i ciagle wale fochy... komentarz o niczym ... ale nie bede zasmiecac swojego bloga, mam juz dosyc swoich dolujacych wpisów.
  • awatar Gość: ehj ! panienka z okienka sie pojawila ! a ja juz na policje chcialam zadzwonic ! cała i zdrowa !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
wiem, ze po moim bylym z ktorym bylam wlasnie najdluzej (7 miesiecy-dla mnie to dlugo) spotykalam sie troche z pewnym kolesiem... poznalam go wlasciwie jeszcze jak bylam z tamtym, on wtedy tez mial dziewczyne... z ktora byl 5 lat... pozniej sprawy sie tak jakos potoczyly, ze on z nia zerwal a ja ze swoim wtedy obecnym chlopakiem tez zerwalam, nie w zupelnosci niego, ale wiem ze on mi "pomogl" ta decyzje podjac szybciej, bo nie kochalam tamtego chlopaka, i wiedzialam o tym od dawna, ale bylam z nim mozna powiedziec "tak o" .
na poczatku bylo fajnie, ale tylko na poczatku... i pomimo tego ze ten poczatek trwal krotko, ja sie bardzo wkrecilam, i wiem, nawet patrzac na to z perspektywy czasu, ze to nie bylo wymyslone przez moja wyobraznie, tylko prawdziwe... naprawde cos duzo do niego czulam, smiem nawet twierdzic, ze sie z nim zakochalam:> no ale pozniej oczywiscie wszystko sie rozjebalo (nie chce mi sie rozpisywac jak sie rozpierdalalo bo to naprawde dluga historia...) o ale sie skonczylo... i w sumie od czerwca tamtego roku, w ogole nie mialam z nim kontaktu. cierpialam naprawde dl;ugo, a jak zobaczylam na nk zdjecia z jego nowa dziewczyna, to chociaz to bylo we wrzesniu to i tak po prostu sie rozryczalam;] standardowe pytanie, co za suka ma czego nie mam ja!!! jak widomo roznie tlumaczylam sobie to ze "nam nie wyszlo" ale miedzy innymi tym, ze pewnie po tak dlugim zwiazku on nie byl gotowy na nowy zwiazek... i kiedy nagle zobaczylam ze ma dziewczyne to po prostu moje roczarowanie i zrozpaczenie siegnęło zenitu;]
od tej pory regularnie wchodzilam na jego profil i sprawdzalam co sie zmienia:>:> wiadomo chodzilo mi o to kiedy w koncu zerwie z ta suka;]
niby udawalam ze nie obchodzi mnie to, wiadomo z czasem wchodzilam rzadziej, no bo jak nic sie nie zmienialo, to po co go ogladac. No i po jakims czasie przeszlo mi nieco. wiadomo ciagle o nim pamietalam, ale w sumie jakos sobie wytlumaczylam, ze z tym czlowiekiem juz nigdy nie bede miala nic wspolnego, no i ktoregos dnia, na poczatku marca, tego roku, weszlam na jego profil, no i zobaczylam wykasowane ich wspolne foty, na jego profilu i na jej rowniez, wiadome bylo dla mnie, ze zerwali... no i od tej pory znowu zaczelm o nim myslec, nawet z powrotem wpisalam jego nr gg do listy kontaktow.... a jak zobaczylam ze on nadal ma moj to zaczelam zyc nadzieja ze sie moze odezwie;]
sama mnie zajebiscie korcilo, zeby sie odezwac, ale, ze jestem taka, ze jakos pierwsza bardzo rzadko sie do kogos oddzywam to stwierdzilam, ze bede czekac, ewentualnie jesli sie nie odezwie, to wysle mu jakies zyczenia na swieta... ale nie musialam czekac az do swiat, bo sam do mnie napisal... oczywiscie ucieszylam sie jak jakas jebnieta:> chociaz rozmowa byla krotka i w zasadzie nieciekawa.
przyjelam nowa taktyke, ze bede teraz obojetna... Spytal nawet kiedy pojdziemy na piwo, powiedzialam ze nie wiem, ale najszybciej jak bede miala w pracy pierwsza zmiane, on powiedzial na to ze ok. jak zrobi auto, to sie ustawimy, bo teraz ma popsute. Tak wlasciwie to bylam w szoku ze spytal o to piwo, pierwsza mysl jaka przyszla mi do glowy to taka, zeby mu cos dojebac (chociaz tak naprawde chcialabym sie z nim spotkac). Chcialam go jakos pojechac "no co zerwales z dziewczyna to teraz nagle sobie o mnie przypominasz tak?" ale stwierdzilam, ze to tylko pogorszy sprawe, bo wyda sie ze nadal w pewnym topniu mi na nim zalezy...
no i nie chcialam tez tego robic, bo wiadomo, moglby po tym juz do mnie nie napisac...
z jednej strony chcialabym "go", z drugiej jednak wydaje mi sie ze to nie wypali, jestesmy juz do siebie uprzedzeni, wiemy ze raz nie wyszlo, a jak wiadomo dwa razy nie wchodzi sie do tej samej rzeki...
 

 
generalnie to po tej sprawie doszlam do wniosku, ze najwazniejsze jest podejscie do "problemu" a nie sam "problem"....
no ale jakby nie bylo kazde doswiadczenie czegos uczy, pozwala dostrzec jakies nowe istotne fakty.
no i rzeczywiscie dostrzeglam je, pierw pomoglas ty mi to dostrzec (ximadelko-dzieki ci za to)
no ale nie docieralo do mnie to jeszcze tak bardzo poki sama sobie tego nie uzmysłowiłam, ze wlasnie to za czym tesknie to nie ten facet, tylko stan zakochania. rzeczywiscie, chcialabym byc zakochana, chcialabym kogos miec, kogos waznego... i nie wiem wlasciwie gdzie tkwi problem, byc moze we mnie?? ostatni moj njdluzszy zwiazek skonczyl sie jakis rok temu, po nim mialam w sumie wielu facetow, ale zadnego na dluzej, nie wiem wszystko sie po prostu jako tak szybko rozwalalo... juz sama nie wiem czy to ja cos zle robie, czy po prostu trafiam na zlych facetow, moze nie zlych ale nieodpowidnich dla siebie, niepasujacych do mnie...?
 

 
kurwaaaa, napisalam notke ale oczywiscie nie dodało mi jej i musze teraz pisac od nowa;];]
no wiec zaczne od tego ze dawno mnie tu nie bylo, wiem... ale tak naprawde to nie chcialo mi sie nic pisac i nie bylo tez za bardzo o czym;]
co do tego kolesia, to spotkalam sie z nim jakos w styczniu jeszcze, przekabacil mnie:>:>;]
no i pogodzilam sie z nim;]
wiem wiem, ze to glupie, ale doszlam do wniosku, ze po prostu bede go traktowac na luzie, a mianowicie mowie o tym, ze stwierdzilam ze bede sie z nim spotykac wtedy kiedy bedzie mi sie nudzilo. teraz przynajmniej nie bedzie zadnego udawania pierdolenia glupot o jakis uczuciach ble ble;] po prostu spotkania, w milej atmosferze, przy piwie;D a pozatym lubie tam przychodzic, nie tylko ze wzgledu na niego, ale tez na reszte (kolegow jego) z nimi zawsze jest polewkowo. noi tak wlasciwie to jak pozniej zauwazylam, tego mi wlasnie brakowalo:>:> nie koniecznie jego, to nie byla tesknota za nim, tylko po prostu za tymi ludzmi, chcialam spedzic z nimi czas, bo z nimi bylo fajnie. on juz wyjechal jakis ponad miesiac temu, no i nie odczuwam jakiejs wielce tesknoty za nim:>:> nieraz pisze mi jeszcze esy, pare razy dzownil. ale generalnie mozna powiedziec, ze historia z nim juz zakonczona
 

 
wrocilam z pracy wlasnie. ale nie chce mi sie nawet nic pisac.... moze jak zapale i posnuje sie troche po domu to mi sie zachce;]
  • awatar Gość: mam pewien pomysl
  • awatar Gość: u Ciebie wszystko ok ? dawno Cie nie było
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
kurwa nie wytrzymuje, tak mnie korci zeby sie do niego odezwac, omg, ale przeciez nie moge.
wyszlabym na idiotke a do tego on by mnie pewnie odpulał... ja pierdole
co robic, nie mam sie nawet czym zajac zeby nie myslec... jak tak dalej pojdzie to chyba naprawde sie wykoncze...
jestem taka ciekawa, czy on np mysli o mnie jeszcze? czy chociaz troche teskni?
a moze nie mysli w ogole i ma juz mnie w dupie?
nie wiem... ale pewnie to drugie...
a ja tesknie i ciagle mysle o nim co robi, gdzie jest... niesamowicie duzo tez mysle o tym co zrobic zeby go zobaczyc... chce go kurwa miec przy sobie, byc z nim, gadac, calowac sie, wszystko. nie chce tu siedziec sama i rozmyslac nad tym jak popierdolona jestem i kurewsko samotna...
kurwa zaluje, moglam to rozegrac inaczej, pierw sie wkurwic, ale pozniej wyluzowac, nie wiem udac idiotke albo kobiete niezalezna;]
cholera, robie sie juz naprawde beznadziejna w tej swojej beznadziejnosci.
ale co ja poradze na to ze mi go brakuje??
ale nie moge powiedziec tez, ze pierdole moj honor kobiecy i sie do niego odezwac. jestem juz zdana na porazke, nawet jesli bym sie odezwala. on pewnie chcialby mi pokazac ze teraz to juz on mnie ma tez w dupie;] tylko bym sie skompromitowala i osmieszyla, nic wiecej...
kurwa... gdyby sie jeszcze odezwal... chociaz raz... moze bym to jakos wykorzystala.
jestem strasznie rozbita, bo z jednej strony chce go miec a z drugiej wiem ze to byloby chujowe... sama wszystko rozkminilam i wylozylam karty na stol, wiec co? zaczne teraz sama siebie oszukiwac?? to bez sensu. wszystko jest bez sensu.ja pierdole, czy ja musze wiecznie narzekac?;]
dobra juz nie pisze bo same glupoty pierdole i uzalam sie nad soba;]
  • awatar Gość: kobito , ty chyba nie do niego tęskisz tylko po prostu do miłosci i bycia zakochana . daj Ty sobie spokój z jakims burkiem, bez niego Ci zle ale przy nim na bank nie bedziesz szczesliwa. moze siadło by Ci na psyche ze drugi raz moze wywinąc jakis ''smieszny numer''. i nie waz sie dzwonic do niego. z doswiadczenia wiem ze dobrze to sie nie konczy i jakie trudne jest trzymanie łap przy sobie.
  • awatar indywidualnapanna: hej :) Nie tylko ja wiecznie narzekam :D przynajmniej jaieś pocieszenie :) aaa... i może Ty mi wytłumaczysz po co są faceci??!! (no dobra... domyślam się :D). pozdro :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
musze chyba wyrazic moja nienawisc do niego poprzez pare cytatow bo nie wytrzymam;]

"Bo dno jest dla takich jak ty: z pozoru fajnych a od spodu złych"

"...Prosto w oczy słodkie słowa, w plecy metalowe pręty..."

"Czasem się zdarza poznać kogoś, nową osobowość Uwierzysz mu na słowo i poniesiesz konsekwencje..."

"...Lepiej za dużo nie marzyć,marzenia mogą sparzyć i się nigdy nie zdarzy, to co sobie wyobrazisz..."

"Uczucie jest pułapką, tłumaczy kolejny dzień...."

"Nigdy nie ufać do końca, to podstawa..."

"Nie mam dla ciebie nic jestem sobą! nie mam dwóch twarzy nie jestem tobą!"

"Ciesz się chwilą bo ta chwila może szybko minąć..."

"i nowym dźwiękiem, wersem to oddalam
znów robie swoje
przeszłość zagłuszam mlekiem hałas
z dala od wspomnień
to recepta by zapomnieć
czas raz na zawsze zdusił między nami płomień..."


a tutaj takie podsumowujące, bardzo pasuje do niego:
"Pusty bardziej niż ta butelka po tym jego ukochanym piwie;]"
 

 
wrocilam z pracy, nudze sie. mialam isc z K;> gdzies do knajpy ale jej tez troche odjebalo , tez ma klopoty ze swoim;] czemu ci wszyscy faceci sa tacy popieprzeni??
ja teraz tez zapragnelam mojego P
ale chuj "Zamiast powstać w krytykach czynów, świat kreuje co dnia lepszych skurwysynów" ;]
nie chce tych skurwieli juz wiecej!!


"A wszystko przez to ze momentami czułam się przy tobie jak w niebie i prawie zapomniałam, że tych czterech róż nie dostałam od ciebie..."
 

 
pamietam jak powiedzial mi jak bylismy jeszcze "razem": martus nie masz pecha bo masz mnie;*
chuja kurwa, gowno, pierdolony bezczelny klamca, kurwa napawde mam juz dosyc tych pierdolonych skurwieli, jak mozna tak perfidnie klamac, jakbym go jeszcze naciskala na jakies mowienie o uczuciach itp to ok, powiedzmy ze rozumiem, ale ja o niczym takim nie mowie a ten sam wypala z takimi rzeczami. no na chuj, moglby kurwa nie przeginac,naprawde... nieraz mi sie w pale nie miesci jak mozna byc takim skurwysynem. no bo jak, kurwa jak?? zeby az tak

NIENAWIDZE GO

"Zabijają wzrokiem pełnym zawiści. Uważają, że są czyści, egoiści... EGOIŚCI"
  • awatar Gość: skąd ten cyctat ? niestety musze przyznac ze dobry.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
dzis nawet nie czekalam juz na niego, az tu nagle siedze sobie jak to zwykle i sie nudze, patrze na drzwi ze sklepu ktore sie otwieraja a tu on:> we wlasnej osobie, wszedl z izim. od razu dostalam jakiegos schorzenia trzesacych sie rak;] powiedzial poprosze dwa piwa;] podalam patrzac na niego z nienawiscia, nie powiem bo on tez obdarzyl mnie wzrokiem pelym nienawisci;] wzial piwa i od razu wyszedl ze sklepu, nawet na iziego nie czekal...;]
pozniej podszedl I;>, kupil tez jakies piwa, chcialam byc mila w stosunku do niego bo przeciez on mi nic nie zrobil. no i generalnie bylam mila, lubie go no ale przedewszystkim to chcialam pokazac ze jest wszystko ok i nic zlego ze mna sie nie dzieje...
za chwile znowu wszedl P, chcial gadac z szefem, ale pierw znowu zastał moj wzrok z pozalowaniem;] chcial skrzynke browcow na kreske, no i sie wyjasnilo czemu przyszedl akurat do mnie do sklepu narazajac sie na spotkanie ze mna... heh
cos mi sie zdaje, ze tamtym pojazdem w smsie chyba go bardzo obrazilam, nie wiem jego dume, honor?? ktorych jak dla mnie, to on wcale nie posiada;] ale takiej nienawisci w czyichs oczach to juz dawno nie widzialam, a zwlaszcza do mnie... jakby chcial mi powiedziec "jesteś glupią szmatą, gowno mnie obchodzisz, podaj co ci karze i spierdalaj suko" heh heh
skurwiel, pozniej przez jakies pol godziny nadal trzesly mi sie rece straszliwie, spalilam chyba z 6 papierosow, chcialam jakos odreagowac, jednak nic to nie dalo;]
nadal jestem wkurwiona. w zasadzie to nie wiem jak nazwac to co czuje. jestem wkurwiona, zawiedziona? czym? chyba jednak mialam nadzieje ze? ze co? ze zacznie mnie przepraszac? to strasznie glupie
ale troche tak myslalam, musze to przyznac chociaz mi glupio z tego powodu nawet przed sama soba....
 

 
wspaniala piosenka, mile wspomnienia, co prawda nic juz nie ma... z tego co bylo wczesniej, no ale trudno, przynajmniej jest piosenka, naprawde boska, goraco polecam.

http://pl.
  • awatar Gość: taa, tylko nie wiem jak sie dodaje do znajomych. zastanawiem sie ... czy jeszcz eludzie potrafia tworzyc normalne relacje między soba , bez kombinowania, zdrady, ranienia, zaborczego uczucia :-(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
na pewno jestem smieszna w tym swoim pierdoleniu, generalnie jak sie to przeczyta w alosci, nasuwa sie jeden wniosek: "jaka ja jestem glupia!?!" co ja w ogole wypisuje, ze moglabym tak zyc?? to naprawde wyjatkowo durne, skad biora sie we mnie takie glupie pomysly, zachowuje sie jakbym nie miala w sobie za grosz honoru...
bo tak naprawde to czuje ze wierze w to co on mi nagadal wtedy, jak mu powiedzialam o tym zdjeciu, podswiadomie wierze w to, ze jemu jednak troche na mnie zalezy, ze sie przywiazal do mnie...
tyle slow i wszystko ma byc klamstwem?? nie potrafie tego pojac... nie miesci mi sie to w glowie, wierze ze moze chociaz czesc jest prawda... mowil ze nie leci na dupe, ze nie o sex mu chodzilo, wysmialam go kiedy to powiedzial, ale tak naprawde ja w to wierze:> moze dlatego, ze nigdy nie spotkalam sie z az takim potraktowaniem mnie, moze wlasnie dlatego nie wykluczam ze mowi prawde? pewnie glupio wierze, mowil tak bo chcial sie jakos wytlumaczyc, moze myslal ze na te slowa zmiękne...
no i zmiękłam... ale nie dalam tego poznac po sobie...
no i to chyba dobrze, nie chce zeby kiedykolwiek widzial jak cierpie, ze jest mi przykro... dlatego wlasnie napisalam tego smsa i dlatego nie moge sie juz odezwac...
a jednak ciagle czekam ze on to zrobi...
nie wiem po co, bo nawet wtedy musialabym go odpulac, ale szukam chyba potwierdzenia tego, ze jednak zalezy mu troche...
chyba sie jednak myle...
zalosne myslenie....
  • awatar JoAnn: Pewnie kiedy to mówił to wierzył,chciał żeby to była prawda. Faceci tak mają. Poszukaj sobie takiego który nie będzie miał zobowiązań,lepiej na tym wyjdziesz. Wiem,łatwo się mówi... Powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
wtedy rzekomo bylismy juz razem;] szczerze mowiac nie zrobilo to na mnie zbyt wielkiego wrazenia, bo tego sie wlasnie spodziewalam... no ale wiedzialam ze to jedyny wniosek ze musze zerwac... no i zerwalam...
ale jak tak siedze teraz sama, to cholernie mi go brakuje... i tak sobie mysle, ze moglam sie powstrzymac i go nie jechac, wtedy moze mialabym odwage wrocic, albo on by mnie o to poprosil? skoro to ze ma inna kobiete nie zrobilo na mnie zbytniego wrazenia, to moze bylabym w stanie tak zyc, z ta swiadomoscia, ze kiedy jezdzi do domu, to pierdoli ją, nie mnie;]... ale teraz? nic, zero odezwu, glupio sie dziwie w sumie, ale to mnie wykancza, to ze on nawet nie probuje. juz nic nie probuje, zupelnie tak jakby bylo mu obojetne czy spedzi czas ze mna czy beze mnie...
tak chyba niestety jest, to tylko ja w swojej glupocie łudze sie ze jest inaczej... ze nie oddzywa sie bo sie boi ze sie na niego zdenerwuje a wtedy powiem jego zonie o wszytskim ( bo w koncu tym go straszylam;]).... no niewazne...
ale jestem taka rozbita, nieraz troche zaluje ze nazwlam go zerem i stwierdzilam ze nie chce miec z nim nic wspolnego... nie mam sie nawet jak wycofac, sama to tak zakonczylam, on nawet nic nie odpisal, przeciez nie bede go teraz prosic o spotkanie , albo o cokolwiek...
skonczylam ten "zwiazek" wiec musze byc konsekwentna i trzymac sie swojego... ale co ja poradze na to, ze podswiadomie czekam na jakiegos smsa od niego, na jakis znak... na cokolwiek, czekam na to az wpadnie do sklepu...
ale z tego co wiem, to juz teraz chodzi tam do sklepu kolo petli.... nie chce mnie widziec...
albo boi sie spojrzec mi w oczy. nie wiem, pewnie jedno i drugie... a zreszta. czy to wazne??
pewnie ze nie...
 

 
chuj, koniec... wszystko sie skonczylo, ale przez niego. juz tydzien sie nie widzielismy i nic nie wskazuje na to ze sie zobaczymy... wiedzialam ze to sie skonczy ale nie myslalam ze tak szybko... zjechalam go totalnie, na drugi dzien wyslalam jeszcze smsa (bo prosil zebym napisala cos - pewnie myslal ze mi przejdzie), ale niestety, nie przeszlo mi tylko zebralo sie we mnie jeszcze wiecej agresji;] no i go zjechalam z gory na dol... generalnie to dobrze zrobilam, tak jak powinnam... zrobil mnie w chuja najgorzej jak mogl, oklamywal ciagle, pierdolil jakies glupoty, tanie wkrety... a ja? moze nie tyle co w to wierzylam, ale chcialam w to wierzyc... podejrzewalam, ze jest cos nie tak, powiedzial ze ma zone, ale nie "zyje" z nia, w sensie ze sa tak jakby w separacji.... na poczatku to łyknęłam, bo czemu by nie, ale pozniej cos mi zaczelo podpowiadac, ze to chyba nie jest tak do konca jak to on mi tlumaczyl... cos mi mowilo, ze jego zona ma sie dobrze i sa razem, parą:> mialam takie przeczucie ale szukalam potwierdzenia moich przypuszczen, no i wkrotce znalazlam "dowod"... to zdjecie mowilo samo za siebie... a podpis "ja i moja ukochana zona anula", dodane 25 grudnia 2007:>
 

 
czyzby dorwała mnie pierdolona grypa jelitowa?;]
chyba tak, nie moge nic jesc, nie mam sily w ogole, ciagle boli nie brzuch i jest mi niedobrze, a do tego zaczyna sie weekend;]
nie wyobrazam sobie spedzic go w domu...
zaaaaaaaaaaalll....
 

 
zmieniam adres bloga wiec wklejam ze 3 notki ktore napisalam na tamtym;p