• Wpisów: 712
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 00:37
  • Licznik odwiedzin: 15 165 / 3977 dni
 
zlemiejsce
 
Wreszcie w domu.
Zwykle nie lubie tu siedziec i zamulac, ale ostatnio nie ma mnie tu prawie wcale, dlatego teraz chwilowo ciesze sie, ze tu jestem....
W ciagu jakis ostatnich 10 dni, chyba tylko dwa razy spalam u siebie w domu, ciagle jestem z A, u A.
Cholernie mnie pilnuje. Mocno, duzo za mocno.

Zaczynam sie meczyc, zaczyna mnie to wszystko nudzic. Potrzebuje odskoczni, zabawy.
I tym sposobem wlasnie, wczoraj wpadlam w dol.
Siedzielismy na chacie u A, razem z trzema kolegami jeszcze. Pilismy wodke.
Kameralnie w chuj, nie wiem po co to w ogole bylo
Wypic po pare kielonow, i co dalej? Polozyc sie spac?
Nudzilam sie przy nich niemilosiernie.
Chcialam pojsc do klubu, na balety.
Niewazne czy z nimi, czy bez nich, po prostu chcialam wyjsc.
A caly czas zerkal na mnie czujnym okiem, bo przyszlo mi pare smsow.
Znajoma pisala, nakrecala mnie na balet...
Myslalam, ze nie usiedze, chcialam wyjsc, tak bardzo chcialam wyjsc.
Raz nawet zaproponowalam im, zebysmy gdzies poszli, ale odwieczny problem jak zwykle dal sie we znaki - brak kasy.
Jak mnie to wkurwia! Na jaranie zawsze zamotaja chajs, na jakies wyjscie juz nie.
Moze to glupie, ale zdolowalam sie strasznie.
Prez jakies 2 godziny nie oddzywalam sie w ogole.
Totalnie sie wylaczylam. Gralam na komorce w jakas durna gre i caly czas myslalam co wymyslic.
W koncu, kiedy wszyscy zaczeli sie zbierac, dotarlo do mnie, ze nie mam sie co ludzic. Jestem bez szans.
Nie moglam nic zrobic.
Kiedy wyszli, A zapytal co sie ze mna dzieje, o czym tak rozmyslam.
Powiedzialam, ze nic sie nie dzieje, ze po prostu sie zamulilam.
Nie uwierzyl, drazyl dalej, z kim pisalam, dlaczego nic nie mowie itd.
W koncu powiedzialam, zeby dal mi spokoj i rozlozyl lozko bo chce isc spac.
Zrobil to, o co prosilam a sam zalaczyl jakas gre na kompie i zaczal grac.
Ja lezalam obok na lozku i patrzylam w sufit.
Czulam sie tak chujowo.
A pogral jakies 10 minut, potem rozebral sie i polozyl kolo mnie.
Nic nie mowil, ja zreszta tez nie.
Lezelismy tak chwile kompletnie nie dotykajac sie. Przytulilam go.
A zawsze przytula jeszcze mocniej i ladnie glaszcze, tym razem nic
W koncu po jakis pieciu minutach nie wytrzymalam i odsunelam sie, A po chwili odwrocil sie do mnie plecami.
Lezalam dluga chwile na wznak, ale pozniej tez sie odwrocilam. A od razu sie zreflektowal, sam sie odwrocil w moja strone i znow zaczal pytac; co ja robie, co sie ze mna dzieje, nadal powtarzalam, ze nic i w koncu odpuscil.
Lezelismy tak kolo siebie chyba z 10 minut, znowu bez slowa.
W koncu doszlam do wniosku, ze nie chce go karac, za to, ze sama mam jakies chore zjazdy, to nie jego wina...
Przysunelam sie blisko i wtulilam w niego, powiedzialam, zeby sie nie martwil, ze wszystko jest w porzadku, pocalowalam.
Zmiekl od razu.
Zaczal calowac, przytulac.

Wiem, ze kocha, szkoda tylko, ze ja nie...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.